Opowieść O Syriuszu...

Ciemne długie wilgotne włosy spokojnie spływały z ramion dziewczyny. Jej wzrok utkwiony był gdzieś daleko w szybie.
Siedziała w '' Cafe Late '' zwykłej mugolskiej kawiarni. Za oknem lał deszcz. Młody chłopak w fartuchu przyniósł jej mrożoną kawę.
-Coś jeszcze ? - Zapytał uśmiechając się uwodzicielsko.
-Nie dzięki. - Odparła chłodno. Młodzieniec odszedł kryjąc lekkie rozczarowanie jej obojętnością. Kilka łyków zimnego napoju przyprawił ją, o lekki dreszcz. Co jakiś czas zerkała na zegarek wiszący na ścianie.
-Przepraszam za spóźnienie. - Pisnęła rudowłosa dziewczyna opadając na krzesło.
-Nic się nie stało.
-Marcus mnie zatrzymał, pamiętasz go ?
-To ten blondyn co go poznałam u Ciebie w zimę ?
-Tak ten. Przepraszam chciała bym coś zamówić. - Krzyknęła Lily. Kilka osób spojrzało na nią ze zdziwieniem. Chłopak podszedł do niej.
-Co podać ? - Zapytał.
-Sally co pijesz ?
-Frape.
-No więc Frape i.. - Ruda chwilę się zastanowiła. - Ciastko orzechowe.
-To wszystko ?
-Dla mnie czekoladowe ciastko. Blondyn znów obdarzył Sall ciepłym uśmiechem, a ona znów to zlekceważyła.
-A co u Potter'a ? - Zapytała niby od niechcenia Lil.
-Podobno on Cię nie obchodzi. - Odparła Sally z ironicznym uśmiechem.
-Racja nie obchodzi mnie. Lilka zarumieniła się mimowolnie.
-U niego.. Jak zwykle.. Nic nowego..
-A co u Remi'ego ?
-Wszystko ok, miał ze mną przyjść ale gorzej się poczuł.
-Biedak on jest taki chorowity, a Black nie daje Ci w kość. Na ustach ciemnowłosej wykwitł iście szatański uśmiech.
-Mówisz o pchlarzu ? HA ! On mi w kość.. Chyba ja jemu..
-To dobrze już się bałam, że będziesz wrażliwa na jego ''urok osobisty''.
-Taa.. Chyba na pchły i kłaki.. - Mruknęła pod nosem.
-Słucham ?
-Nie nic takiego. Lilyanne chciał już coś powiedzieć, ale kelner postawił przed nią jej zamówienie. Panna Evans z uczuciem, a wręcz czułością spojrzała na ciastko orzechowe. Oblizała delikatnie usta i złapała za łyżeczkę.
-Orzechowe.. Mmmm..
-Fuj.. Nie cierpię orzechowych. Zielonooka zlekceważyła komentarz przyjaciółki. Sally smętnie dłubała widelczykiem w swoim ciastku.
-Ali ło et ? - Zapytała z zapchaną buzią Ruda.
-Nic nie jest.
-Esz ise e oś et ? Sall uniosła jedną brew do góry.
-Kogoś mi przypominasz w tym momencie.
-Kogo ? - Zapytała przełykając.
-James'a on też zawsze mówi z zapchaną buzią. Pasujecie do siebię. Lily przymknęła lekko oczy. Najpierw zrobiła się czerwona, później fioletowa, aż w końcu różowa. Jej ręka niebespiecznie drżała.
-Czy mogę prosić rachunek ? - Zapytała z rozbawieniem Sally. Rudzielec dalej patrzyła na nią nieprzychylnie.
-Przepraszam Lily musze coś załatwić. Narazie. Ruda machnęła tylko ręką. Kelner odprowadził Sally wzrokiem do drzwi i podszedł do Evans.
-To ta ? - Zapytał dosiadając się.
-Taaak.. I jak Ci się podoba ?
-Faktycznie jedyna w swoim rodzaju, ale chyba nie jestem w jej typie.
-Heh.. Poprostu sądzi, że jesteś mugolem.
-No a nawet jeśli bym był to co ?
-No wiesz.. Ona nie gustuje w mugolach.
-Pewnie trafiła do Slytherinu z taki podejściem. - Mruknął chłopak lekko się krzywiąc.
-A właśnie nie. Do Gryfonów.