Opowieść O Syriuszu...
Kilka Dni Później
Duży czarny pies spokojnie przyglądał się ciemnowłosej dziewczynie oblewającej wodą James'a.
Sally z wielkim uśmiechem na twarzy wylała na głowę Rogacza kolejną porcje H2O.
Potter w odwecie próbował jej oddać, ale pośliznął się na trawie i padł jak długi.
-ROGASZ SIEROTO ! - Ryknął Black już w ludzkiej postaci.
Remus i Sally ryknęli śmiechem.
Okulary chłopaka były przekręcone a On sam miał minę pytającą '' Czy ja jeszcze żyję ?! ''.
Łapa zbliżył się do Sall i delikatnie opryskał ją wodą.
Dziewczyna w odwecie wylała na niego z 2 litry wody.
Mokry Syriusz miał w oczach rządzę mordu.
-Potter ! - Warknął.
-Co ?! - Zapytał nieprzytomny James.
Remus ryknął śmiechem.
-Nie ty baranie ! - Fuknął Syr.
-I co teraz zrobisz Black ? - Zapytała rozbawiona zaczynając uciekać.
-Zaraz zobaczysz.
Syriusz zaczął Ją gonić.
Jednak Sally okazała się od niego szybsza i zwinniejsza.
Młody Gryffon pośliznął się na trawie i upadł twarzą prosto w błoto.
-I kto tu jest sierotą. - Fuknął z przekąsem James.
Remus który siedział na krawędzi balustrady umieszczonej na niskich schodkach, zachwiał się ze śmiechu wpadając w kląbę bratków.
Wszyscy spojrzeli w jego stronę.
-Luni żyjesz tam ? - Krzyknęła Sall.
-Jak sprawdzę to dam Ci odpowiedz. - Wydusił umierając dalej ze śmiechu.
Sally zobaczyła dużego czarnego psa biegnącego w jej kierunku.
Szybko zmieniła się w ptaka i usiadła na gałęzi drzewa.
Łapa spoglądał na nią merdając ogonem.
-Sally, Syriusz, James, Remus chodźcie zjeść obiad. - Krzyknęła Pani Potter.
Orzeł przefrunął nad głowami chłopców i wylądował w otwartym oknie swojego pokoju.
Łapa warknął coś do siebie i zmienił się w człowieka.
-I tak Cię dorwę.. - Mruknął pod nosem wchodząc do domu.