Opowieść O Syriuszu...
Zachodzące słońce lekko oświetliło jej opaloną twarz.
Sally pierwsza spuściła wzrok.
-Dzięki Syriusz.
-Nie ma za co. - Odparł dalej trzymając jej dłoń.
-Chyba powinniśmy wracać. - Powiedziała zabierając rękę.
-To nie tak daleko, może się przespacerujemy ? - Zapytał niepewnie.
-Jeśli chcesz.
Jakiś czas później.
-Łapa czego się rzucasz ? To Ciebie widziała podczas przemiany. - Oburzył się James.
-Taaa.. Ale Ty jej powiedziałeś. AŁA ! Za co Sall ?!
-ZA OJCZYZNĘ ! - Warknęła. - Syriusz jak mi tak bardzo nie ufasz to przynajmniej tego, aż tak nie okazuj.
Dziewczyna wstała i wyszła.
-Sally czekaj wiesz, że nie o to chodziło.
Odpowiedziało mu zamykanie drzwi frontowych.
-Ah.. Kobiety.. - Jęknął opadając na kanapę.
-Pogadam z nią. - Oznajmił Remus wstając.
Chłopak wyszedł z domu.
Zobaczył ciemnowłosą lezącą w poprzek hamaka.
Podszedł i usiadł obok.
-Nie wiem czy chcesz ze mną gadać.
-Czemu miała bym nie chcieć ? - Odparła lekko się uśmiechając.
-Czyli jednak nie wiesz.
-Czego ? - Zapytała siadając.
-Że zmieniam się.
-W co ?
Lunatyk krzywo się uśmiechnął.
-W potwora.
-Nie rozumiem.
-W każdą pełnię zmieniam się w wilkołaka,a reszta hunctwotów została animagami właśnie z mojego powodu.
-Żartujesz.
-Chciałbym. - Szepnął.
Zapadła chwila milczenia.
-Ej.. Remi to nic.
-Słucham ? - Zapytał zdziwiony.
-Nie będę Cię przez to lubić mniej ! - Powiedziała przytulając go.
Chłopak poczuł jak robi mu się gorąco.
Jego policzki zaróżowiły się.
Odwrócił lekko głowę, aby to ukryć.
-Jeśli już zwierzamy się sobie, to też będę uczciwa w stosunku do Ciebie.
-To znaczy ? - Zapytał nie odrywając wzroku od trawy.
Jednak w odpowiedzi poczuł jak pazury ptaka lekko wybijają mu się w ramię.
Odruchowo spojrzał na stworzenie.
Czarno brązowy, lśniący orzeł siedział na Jego ramieniu i spoglądał błękitnymi oczyma, w Jego stronę.
Remus zaniemówił.
Orzeł, a raczej Orlica zatrzepotała dość dużymi skrzydłami i poderwała się do lotu.
Przeleciała kawałek po czym wróciła na ramię chłopaka.
-Łał.. Teraz rozumiem czemu lubisz pestki. - Powiedział lekko się śmiejąc.
Gryffon wstał z ptakiem na ramieniu i skierował się w stronę domu.
-To się chłopaki zdziwią.
W odpowiedzi usłyszał cichy pisk ptaka.
Wszedł z nim do domu i skierował się do salonu.
-Patrzcie co mam ! - Krzyknął wchodząc.
-Ej.. Skąd masz go.. - Zdziwił się Syriusz.
-Ją.. To ona.
-Fajniutka. - Powiedział próbując ją pogłaskać.
Orzeł w odpowiedzi dziobnął go w palec.
James parsknął śmiechem.
-Chyba Cię nie lubi. - Powiedział ironicznie.
Syriusz spiorunował go wzrokiem.
Potter delikatnie podrapał ptaka po karku, na co On lekko nastroszył piórka.