Opowieść O Syriuszu...

Tydzień Później


-Myśyleł żm Lyiyi meł kychy.. - Wybełkotał James przeżuwając Hamburgera. Sally i Syriusz zrobili głupie miny.
-Rogacz przeżuj i powtórz. - Powiedział rozbawiony Remus.
-Myślę, ze Lily mnie kocha..
-Ty nie myślisz.. - Zażartował Łapa. - Ała.. Za co..
-Nie wpędzaj mojego brata w kompleksy !
-Sally.. - Ciemnowłosy zmierzył ją rozgniewanym spojrzeniem.
-Co Syriusz.. - Zapytała rozbawiona.
-Ty mnie kobieto nie bij.
-To ty mnie mężczyzno nie prowokuj. - Odparła sugestywnie unosząc brew.
-Więc sądzę, że ona mnie Kocha. - Powtórzył Jemes.
-Z czego to wywnioskowałeś ? - Zapytała dziewczyna.
-No.. Bo ostatnio jak ją widziałem na pokątnej to spojrzała na mnie.
-I pewnie uciekła. - Dogryzł mu Black.
-Nie po prostu sobie poszła. Pewnie się zawstydziła.
-Ty masz sieczkę w tym łbie zamiast mózgu Rogacz. Sally lekko uderzyła łokciem Łapę w biodro.
-Ty mnie bijesz kobieto ?! - Zapytał bardziej rozbawiony, niż rozgniewany Syriusz.
-Tak i strasznie mi się to podoba. Po Klonowej rozniósł się głośny śmiech.
-Ja i Remus idziemy do tego sklepu tam. - Powiedział James.
-Ok.
-Nie pozabijajcie się. - Dodał pokazując im język.
Dziewczyna usiadła na ławce obok fontanny, otworzyła mugolska gazetę i zignorowała wzrok Syriusza.
On nie mając żadnego lepszego pomysłu bez słowa usiadł obok.
Lustrował wzrokiem ludzi.
Ich roześmiane, lub zatroskane twarze.
Łapa zobaczył mugolskie dzieci oblegające jakiegoś mężczyznę w fartuchu.
Długo się im przypatrywał.
Sally to zauważyła.
-To sklepik na kółkach. W tym sprzedają watę cukrowa, są jeszcze takie z lodami i hamburgerami.
-A co to wata ?
-Heh.. Czekaj. - Odparła lekko się uśmiechając.
Ciemnowłosa podeszła do sprzedawcy, postała przy nim chwilę i dostała coś dużego, białego na brązowym patyku.
Jednak Syriusza zainteresowała inna rzecz.
''Ładnie chodzi.. Tak lekko.. Patrząc na nią ma się wrażenie, jakby latała.'' - Pomyślał.
Z zamyślenia wyrwał go jej głos.
-Trzymaj.. Ale uważaj strasznie to słodkie. - Powiedziała z uśmiechem.
-Ee.. Dzięki, ale jak się to.. Palcami ?
-Tak. - Odparła urywając kawałek lepkiej waty.
Syriusz niepewnie poszedł w jej ślady.
Nieufnie włożył kawałek do buzi.
-Faktycznie słodkie. Ale dobreee !
-Jak jest w Hogwarcie ?
-Lepiej niż w domu. Przynajmniej moim. Tylko musisz uważać na McGonagal, ona się nie zna na żartach, Prof. Dumbledore jest równy. Bardzo wyrozumiały.
-Miałam już przyjemność poznać Prof. McGonagal, bardzo miła kobieta.
-Taa.. Uważaj na nią.
-To zabawne, ale ona kazała mi uważać na Ciebie i James’a.
-Jesteśmy jej ulubieńcami. - Powiedział rozbawiony.
-Zauważyłam.
-Poznasz tam masę fajnych ludzi. Mamy tam Smarkerusa.
-Kogo ?
-Severusa Snape. Taka nasza ofiara. Zawsze ma tłuste włosy i nikt go nie lubi. Tylko Evans go zawsze broni.
-Czemu Ty tak nie lubisz Lil ?
-Bo uważa się za najlepszą i nie lubię tego, jak źle traktuje James'a.
-Też nie lubię jak Rogaś daje sobą pomiatać, ale niestety miłość nie sługa.
-Syriusz.. Czemu Łapa ?
Chłopak się zmieszał.
-Tak.. Jakoś.. - Odparł nie patrząc na nią.
-Nie ładnie..
-Słucham ?
-Nie ładnie tak kłamać.. - Powiedziała lekko się uśmiechając.
-Kłamać ? Kłamać ?! Ja i kłamstwo ?! No co Ty.. Salluś ! Ciebie okłamać ? Przenigdy ! No.. Może czasem, ale z potrzeby.. - Ostatnie słowa wypowiedział szeptem i dalej zajadał się lepkim produktem.
Dziewczyna widząc jego anielską minę tylko parsknęła śmiechem, po czym zabrała mu patyk z resztką waty.
Syriusz zrobił minę zbitego spaniela, a ona tylko wzruszyła ramionami.
-To za Salluś. - Powiedziała po chwili pokazując mu język.
-Gdzie idziesz kobieto ? - Zapytał widząc, że wstała.
-Po coś do picia.
-Idę z Tobą. - Krzyknął szczerząc zęby.
-O nie.. Za co. -Za watę. - Odparł pokazując jej język. Dziewczyna udała, że ciężko wzdycha.

30 Min. Później.


Remus i James wyszli ze sklepu.
Rogacz swoim bystrym spojrzeniem omiótł plac.
-Pewnie się wysadzili. - Powiedział po chwili.
-Szybciej Ona Jego, a teraz zakopuje ciało w parku.
-Tak sądzisz.
-Raczej.
-A to luzik bluzik.
-O wy przebrzydłe karaluchy ! - Wrzasnął Łapa.
-Chyba oszalałem słyszę umarlaków. - Szepnął James do Remusa.
Obaj wybuchli śmiechem.
-Przyjaciele.. Nawet żeby Ona mnie zabiła to i tak byście się tym nie przejęli.