Opowieść O Syriuszu...
Lato
17 letni chłopak spał w gościnnym pokoju Państwa Potter'ów. Jego czarne jak noc włosy lekko opadały na twarz. Obudziło go radosne nawoływanie James'a.
-Łapa rusz się, chcę Ci dzisiaj kogoś przedstawić.
-Czego się tak wydzierasz Rogacz ?
-Ubieraj się. Ona już zaraz tu będzie.
-Kto ? - Zapytał lekko ożywiony wiadomością, że to ''ona''.
-Sally.
-Nie znam takiej. To jakaś twoja koleżanka ?
-Łazengo moja siostra cioteczna.
-Aaaa.. Jak podobna do Ciebie to niepotrzebnie wstawałem. - Zażartował zapinając koszulę.
-Szczerze to ostatni raz widziałem ją jak mieliśmy po 11 lat, ale.. - Przerwał mu głos matki.
-James, Syriusz chodźcie na śniadanie.
-Już idziemy proszę Pani.
Rogacz potargał czuprynę i poprawił swoje okulary.
-Ale była wtedy bardzo ładna.. - Dokończył.
-Ty Rogacz masz dziwne pojęcia słowa '' ładna''.
-Do czego pijesz ?
-Do Rudzielca. Dla Ciebie jest piękna.. Dla mnie zwykła.. Więc skoro Evans jest ''piękna'', to ta.. Jak jej tam ?
-Sally..
-Sally może być jeszcze brzydsza od Evans !
-JESZCZE ?! Lilunia jest piękna. - Krzyknął zbiegając za nim po schodach.
-Z której strony.. - Mruknął Łapa.
-Z KAŻDEJ !
~ * ~
-Pyszne śniadanie mamo.
-Cieszę się James’iku że Ci smakowało.
-Tak. Żaden skrzat mojej matki nie gotuje tak dobrze jak Pani. - Dodał Syr.
Przerwał im dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę ! - Wrzasnął Rogacz podrywając się z krzesła i zaraz zniknął w korytarzu.
Syriusz słyszał jak Potter potyka się o coś i pada z hukiem jak długi, później wstaje i już wolniej otwiera drzwi.
''Sierota.'' - Pomyślał lekko rozbawiony Łapa.
-Czy zastałam Rogacza. To taki mały nie uczesany chłopiec w okularach. - Zapytała wesołym głosem dziewczyna.
-Sallllyyy ! - Wrzasnął ów Rogacz rzucając się na nią.
-Jamessss.. Udusisz mnie ! Dobrze też Cię kocham braciszku, ale puść mnie już.
-Zmieniłaś się. E no.. Wyładniałaś, ale dalej jesteś malutka.
-Nie mój drogi to ty jesteś ogromny. Kawał chłopa z Ciebie. - Odparła rozbawionym głosem.
-MAMO TATO już przyjechała.
Pan i Pani Potter ruszyli w kierunku drzwi.
-Dzień dobry wujku.
-W istocie wyładniałaś.
-Heh.. Dziękuję. Cześć ciociu.
Syriusz postanowił zobaczyć te ''wyładniałe'' stworzenie.
Wstał i już chciał ruszyć w ich kierunku, ale w drzwiach zderzył się z James’em ciągnącym dziewczynę za rękaw.
-O to właśnie jest Łapa opowiadałem Ci o nim. - Oznajmił siostrze mierzwiąc włosy.
Syriusz przyjrzał się dziewczynie.
Okrągła buzia, czarne włosy do bioder, błękitne jak niebo oczy, długie nogi i co najważniejsze odpowiedni rozmiar klatki piersiowej.
-Syriusz Black. - Przedstawił się wyciągając rękę.
-Sally Potter. - Chwyciła jego dłoń. - Ok to gdzie mam się rozpakować ?
Wieczorem
Łapa przyzwyczajony do dziewczyn wieszających mu się na szyję, był wprost zaszokowany ignorancją ze strony Sally.
Kilka razy próbował do niej zagadać, ale bezskutecznie.
-Ja i Syr jesteśmy członkami drużyny Quiditcha. - Powiedział z dumą James sącząc herbatę.
-A właśnie. Jestem w Gryffindorze i jestem drugim pałkarzem. Ciekawe kto będzie moim partnerem. - Oznajmiła jakby nigdy nic.
-SALLY JEST W GRYFFONACH !!!!! Słyszałeś Łapa ?!
-Rogacz nie jestem głuchy, a jedyną osobą która nie ma teraz pary jestem ja. - Dodał szczerząc swoje proste białe zęby.
-Aha. Czyli jestem na Ciebie skazana Black.
-Wiele dziewczyn dużo by dało, żeby być na Twoim miejscu. - Fuknął arogancko.
-Chwała Bogu ja się do nich nie zaliczam. - Odparła z przekąsem.
-A szkoda.
Sally zcięła Black’a wzrokiem.
-Przepraszam ale co znaczy to ''szkoda'' ?
-Nic.
-Nic ?
-Masz piękne oczy.
-Taaa.. Urzekła mnie twoja historia Black. - Odparła unosząc sugestywnie brew do góry.
-Taa !
-He.. Jeśli myślisz że lecę na tanie teksty to jesteś w błędzie.
-A kto powiedział, że Cię podrywam ?
-Na twoje szczęście nikt w przeciwnym razie bym Ci powyrywała nogi z du.. AŁA.. James za co ?
-Sally traktuj go dobrze to mój przyjaciel. - Odparł marszcząc czoło.
-Ale mój nie ! Lily dużo mi o nim mówiła.
-Lily.. - Potter zrobił rozmarzoną minę.
-JAMES NIE RÓB TAKIEJ MINY ! - Warknęła Sall waląc brata lekko w głowę.
-AŁa.. Za co ?!
-Za ojczyznę !
-Mówiłem Ci że ją kocham.
-Kochać a robić z siebie ofermę to dwie różne rzeczy.
-Tak.. Tak..
-JAMES.. MASZ GOŚCIA ! - Oznajmiła Pani Potter.
-Zaaarazzzz.. - Krzyknął wlokąc się w stronę korytarza.
W pomieszczeniu zapadła cisza.
-Teraz już rozumiem, Ryża nastawiła Cię negatywnie w stosunku do mnie.
-Po pierwsze, Lily nie Ryża.
-Zwał jak zwał.
-Po drugie, ja się nie uprzedzam do nikogo.
-To czemu mnie tak traktujesz ?
-Traktuje Cię normalnie, a to że nie rzucam Ci się do stóp to już musisz przeboleć.
-Nie wiem czy to przeżyje.
-Czego nie przeżyjesz Łapo ? - Zapytał wchodząc Remus.
-Bo Sally mnie nie kocha.
-Kto ?
-Ona. - Odparł wskazując na stojącą przy oknie dziewczynę.
James potargał włosy.
-Remus to Sally moja siostra. Sall to Lunatyk mój przyjaciel.
Lupin poczuł ucisk w żołądku widząc spokojne błękitne oczy ciemnowłosej.
-Rremus jestem. - Lekko się zająknął.
Sall delikatnie się uśmiechnęła.
-Sally.
-Ooo.. A do mnie się tak nie uśmiechała. - Fuknął Łapa.
-Lily dużo mi o Tobie mówiła. - Powiedział spokojnie Remus.
-Mi o Tobie też.
-Nie uprzedzam się.. - Łapa naśladował głos Sally. - AŁa ! Rogacz mendo jedna za co ? .